[+18] Konferencja almerska, czyli opowieść erotyczna


Recenzje naszych czytelników:

ciekawe ,ciekawe

— diuk Lipa

Jedna paczka chusteczek to za mało!

— Paweł Zanik

Siewcy zgorszenia!

— Nadpapież Terlikowski


I. Seks tantryczny, czyli jak powinno być

arpedJesień przyszła tego roku wcześniej niż zwykle… ale czy to miało jakieś znaczenie? Liczyło się tylko to, że Vlad mógł w końcu spędzić kilka upojnych chwil z młodym Arpedem sam na sam. 

Wynajęli mały pokoik na Awarze – zapomnianej wyspie gdzieś pomiędzy Sarmacją a Scholandią. Właśnie tutaj, w samotności, w chodnym półmroku, w miękkości świeżo upranej pościeli mogli skryć się przed oczami wielkiego mikroświata. Vlad niezwykle cenił sobie te momenty.

Po kolacji zakrapianej kieliszkiem szampana objęli się ramionami i całowali namiętnie. Żar w ich ciałach był wciąż gorący. Gdy ściągnęli z siebie ubrania, wszystko było nabiegłe krwią i gotowe.

Naprężony penis Vlada gładko wszedł między pośladki Kristiana, który cicho jęknął z rozkoszy. Najpierw jego ruchy były powolne i łagodne, z czasem stawały się coraz gwałtowniejsze. Puls przyspieszał, oddech stawał się coraz głębszy. Kristian od czasu do czasu zaciskał pośladki i wydawał z ust pomruki przyjemności. Vlad dotknął dłonią skóry jego wyprężonych pleców. Pod palcami poczuł kręgosłup i jedwabistą osnowę mięśni. Następnie jego ręce skierowały się dół, ku podbrzuszu. Delikatnie uszczypnął kochanka w stwardniały sutek, wędrował coraz niżej, aż w końcu jego dłoń natrafiła na nabrzmiały członek. Zaczął go masować, pieścić i rytmicznie uciskać. Ta wielka chwila się zbliżała! Zbliżała się pośród jęków, stęknięć, sapania i klekotu ramy łóżka, która miarowo uderzała o ścianę.

Vlad usłyszał w głowie dźwięk dzwonka i ujrzał błysk wadżry. Jak zabudda
każdym razem, gdy uprawiał seks z Kristianem, poczuł, że dvandva jest iluzją! Gdy jego penis penetrował Apreda nie było już podziału na ja i nie-ja. A może to Arped penetrował jego odbyt? Wszystko ulegało rozmyciu w doskonałej nirvanie. Była to namiastka bodhi. Jak za każdym razem poczuł, że jego umysł doświadcza najdoskonalszej pełni; że jego jaźń się rozmywa i było to dobre. Nachylił się nad uchem kochanka i wyszeptał:

– W tej chwili niezliczeni buddowie odczuwają radość. Przekuwają ją na aktywne dobro dla pożytku czujących istot. Adibuddha!

Skończyli razem. Vlad w odbycie Arpeda, Kristian na pachnącej tanim płynem do płukania pościeli. Palce Lichtensteina lepiły się od jego spermy. Lubił tę wilgoć.

Po wszystkim legli wyczerpani i szczęśliwi obok siebie. Czy Arped czuł to sam, co on? Czy czuł to metafizyczne zespolenie w pustce, jakby ich umyły stanowi jedność we wszystkim i niczym jednocześnie? Czy potrafił przekształcić najlepszą z dostępnych człowiekowi rozkoszy w doświadczenie oświecenia? Pewnie nie. On nie czuł takich rzeczy. Mimo to Vlad był szczęśliwy. Czasem nawet komunista i monarchofaszysta mogą współpracować – pomyślał.


II. Seks oralny, czyli jak było

asketilDaniel von Witt dał się zaciągnąć Siergiuszowi Asketilowi do taniego burdelu gdzieś na przedmieściach Almery, bo miał nadzieję porozmawiać o drażliwych kwestiach z dala od oczu i uszu delegatów, prasy i monarchów. Sarmackiemu kanclerzowi jednak nie rozmowy były w głowie. Przyszedł tutaj, by się zabawić. Przyszedłby sam, gdyby nie jego stary kolega, który się go uczepił i nie dawał się zwieść. Cóż, nawet burdel może być okazją do manifestacji sarmackiej i baridajskiej potęgi – pomyślał perfidnie.

W małym, ciasnym pokoiku cuchnęło starą spermą, na meblach odkładały się złogi kurzu. Zza ścian dochodziły przytłumione odgłosy płaczu i męskiej brutalności zabarwionej alkoholem.

– To moje ulubione miejsce – powiedział kanclerz. – Całkowita dyskrecja. Na pewno nie chcesz się skusić na małą dziewuszkę? – zapytał i mrugnął do premiera.

Książę w odpowiedzi tylko się skrzywił. Do pokoiku weszła prostytutka. Była niska, zgarbiona i rozczochrana. Prawo oko było podbite i mocno zsiniałe.

– To co, może lodzika? – zaproponował kanclerz bez ceremonii.

Dziewczyna klęknęła. Wzięła w swoje wąskie usteczka członek Asketila i zaczęła swoją nocną zmianę.

– Pracuj też rączkami, dziecko – polecił Siergiusz niemal pieszczotliwie.

rudraDziwka nie protestowała. Tępo wykonała polecenie kanclerza. Gdy jego nasienie przy cichym jęku orgazmu wypełniło jej usta, nawet się nie zakrztusiła. Książę von Witt przyglądał się temu wszystkiemu całkowicie bierny. Nawet jeśli coś czuł, nie okazywał tego po sobie.

– Dobra dziewczyna. Prosto z Awary – skomentował kanclerz, gdy wycierał resztki spermy w jej włosy.

Premier nawet wtedy nie zareagował. Awarka rzuciła spojrzenie na księcia. W jej oczach był wyrzut, nieme błaganie o interwencję… a może zapowiedź buntu?

Kilka minut później kanclerz i premier wracali do pałacu, by następnego dnia znowu toczyć swoje puste rozmowy przy konferencyjnym stole na tematy nieistotne.

O Autorze
Vladimir von Lichtenstein Teutończyk i mieszkaniec Dreamlandu, który stara się wspierać ideę komunistyczną we Wspólnocie Korony Ebruzów. Redakcyjny rysownik.

11 myśli na temat “[+18] Konferencja almerska, czyli opowieść erotyczna

    1. zaplamiony na biało, oczywiście. Wiemy, że nie potrafisz się powstrzymać, więc specjalnie dla Ciebie publikujemy takie przyjemności 🙂

    2. Towarzyszu Zanik! Po Was spodziewałem się mocniejszego komentarza, jakiś gróźb, straszenie sądami, stosami i pałowaniem… Zawiedliście mnie, oj bardzo mnie zawiedliście. To chyba znak, że za mało się starałem i tekst jest kiepski.

    1. Dziękuję za podsunięcie świetnego pomysłu! Wydam nową „Kamasutrę”. Jeśli Towarzysz podeśle mi jakieś swoje nagie fotki, to może Towarzysz posłużyć za model.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *