Dzień stalkera

karbi

Jesteś ostrym zawodnikiem — mówisz do brudnego lustra
(usianego perseidami pryszczy)
nie nosisz rurek
nie jesteś wege
nie nosisz modnych okularów
gardzisz plebsem, kroczysz obok
twoja dusza jest piękna
a życie to ciągła walka
rozgromiłeś Hitlera Stalina Bismarcka Żukowa
może nawet samego Tuska
(i tego kurdupla też)

brawo Ty!

Wszędzie pizdusie kejtry i komusze mordy
zwykłe ćwoki
z dobrym marketingiem
Kościński zniszczył świat
Kamiński to faszysta
de Brolle to narodowy socjalista
Siergiusz to sprzedajna pizda
Kawowy zwykły pedał
a może RCA to pedał?
Arped pedał na pewno
a Vlad to wesz na cipie karlicy
na koniec PTR, ten pokurwiony ludojad
Jezus jest okay, ale jego mikronacja upadła

Kapie mi z nosa na klawiaturę
ale tylko trochę
majtki mam żółte od moczu
ale nikt nie widzi
rachunki nie popłacone
ojciec popłaci, albo matka
jak skończy robić kanapki
żołądek zjedzony przez wrzody
taki już los wielkich ludzi
wyciskam na jądrach biurową pieczątkę
efekt będzie piorunujący
wszyscy znajomi uciekli
niech spłoną w piekle niewdzięczne skurwysyny

niech spłoną!

[Angus Kaufman, Wiersze polityczne, Skytja 2016]

O Autorze
Angus Kaufman obywatel Dreamlandu, przedstawiciel brutalizmu pornorealistycznego; zwykły cwel, choć zarazem cichy tytan pracy

7 myśli na temat “Dzień stalkera

  1. Panie Kaufman, ale masz Pan syf we łbie. Zajmij się Pan czymś pożytecznym, a nie dramatyczną poezję zaczynasz robić na drutach. Wypierdalaj na fotel bujany, stary makaroniarzu!

    Irminka z Sarmacji się Tobą zainteresowała. Nie zmarnuj tej okazji. W końcu zamoczysz fujarę, bo Ci zaczyna odpierdalać. 😀

        1. Wpadajcie, Towarzyszu, zwłaszcza o piątej rano. Karbi wtedy niczego się nie spodziewa i ściąga kołdrę z dupy.

          1. Świetnie! Tak się składa, że o 5 często już nie śpię. Wpadnę, wezmę mój lubrykant.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *